shadow

Lekcja pokory, dla radnego Majka

Celem naszych publikacji jest nie tylko informacja, ale i prowokowanie do dyskusji.

Niedawno opublikowany artykuł pt. Krasnoludki odniosły spektakularny sukces w pełni wypełnia te oczekiwania.

Zgodnie z powiedzeniem uderz w stół a nożyce się odezwą, pierwszy komentarz zamieścił Marcin Majek na profilu Facebook’owym „Nasze sprawy w Gminie Kosakowo”.

Szanowny Panie Henryku Palczewski.

Nie ukrywam że spodziewałem się takiego komentarza z Pańskiej strony dlatego że wiadomo wszem i wobec że dobry interes Gminy Kosakowo i jej mieszkańców nie jest dla Pana istotny. Podstawą Pańskiej działalności jest krytykowanie i negowanie wszystkiego co dzieje się w Naszej Gminie. Ostatnia prowadzona przeze mnie Komisja Ekologii , Rolnictwa, Ochrony Środowiska i Gospodarki Morskiej, oraz sesja Rady Gminy Kosakowo miały faktycznie momentami emocjonalny przebieg. Zdecydowana większość Radnych Gminy Kosakowo działa dla dobra Naszej Gminy. To że na komisji poświęciliśmy kilka godzin aby z najwyższą starannością zaopiniować uwagi Stowarzyszenia Nasza Ziemia świadczy zrozumieniu i poważnym podejściu do problemów w nich zawartych. Pańskie interpretacje moich wypowiedzi przedstawiają jedynie punkt widzenia człowieka który nigdy niczego dobrego nie stworzył a którego jedynym celem jest tworzenie konfliktów i podziałów w Naszej Gminie. Zapisy o wykluczeniu możliwości składowania i magazynowania odpadów niebezpiecznych i promieniotwórczych wypracowała prowadzone przeze mnie komisja i poparli to prawie wszyscy Radni. Chciałbym aby zamieścił Pan na swojej stronie, oraz na Pańskim profilu FB nazwiska radnych którzy nie poparli zapisów zabezpieczających Naszą Gminę Kosakowo przed odpadami niebezpiecznymi i promieniotwórczymi. Chciałbym aby właśnie Pan przedstawił ich nazwiska oraz to z jakiego komitetu pochodzą i kto ich wspiera. Marcin Majek.

Ponieważ było już późna godzina nocna zdobyłem się tylko na krótką odpowiedź;

Proszę mi odpowiedzieć na jedno proste pytanie: czy Pan i radni Waszego klubu zainteresowali się uchwalanym studium i podjęli jakiekolwiek działania po za tymi wymuszonymi uwagami Naszej Ziemi. Żenujące to przypisywanie sobie teraz zasług. Proszę spokojnie z pokorą, bez emocji obejrzeć się na filmikach.

Ocenę mojej osoby jako człowieka który nigdy niczego dobrego nie stworzył” przyjmuję z pokorą szczególnie, że wypowiada je osoba, która ma wybitne osiągnięcia w tworzeniu dobra.

Mogę mówić tylko za siebie, że nie wiem co zrobił dobrego autor tej oceny a mogę jedynie napisać, że radny Majek nie ma informacji o moich osiągnięciach.

Ewidentnym pomówieniem na poziomie kodeksu karnego jest stwierdzenie odnoszące się do mojej skromnej osoby, że jedynym celem jest tworzenie konfliktów i podziałów w Naszej Gminie”.

Ciągle jednak mam nadzieję, że niektóre wypowiedzi i samoocena siebie oraz otoczenia radnego Majka, wynika z braku wiedzy o tym co się dzieje poza grupą wzajemnej adoracji czyli klubu radnych wspierających wójta.

Doinformowanie zacznę od historii i to bardzo niedawnej.

Jak wiadomo studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego gminy w skrócie „studium”, zostało uchwalone we wrześniu 2015 r.

Nie wszystkim jednak wiadomo, a z treści komentarza wynika, że na pewno tego nie wie radny Majek, że uchwalenie studium poprzedzone było szeregiem działań mających na celu spowodowanie przyjęcia uwag mieszkańców, w tym Stowarzyszenia Nasza Ziemia.

Właśnie dzięki tym staraniom można było dokonać obecnie zmian, które radny Majek kłamliwie przypisuje „swojej” komisji pod jego wodzą.

Wypracowanie zmian było pracą zbiorową, jeżeli ktoś nie może tego zrozumieć to warto żeby obejrzał filmik, na którym w 10:40 min. widać, że ostateczną wersję dopracował radny

Adam Fajks, a radny Majek tylko gorliwie ją poparł, żeby zatrzeć nieprzyjemne wrażeni o tym co „jego” komisja w pocie czoła wypracowała.

 

 

Przed uchwaleniem pierwotnego studium w ubiegłym roku jak i obecnego przeprowadzone zostały kampanie nacisku. Obie kampanie przebiegały w innych okolicznościach, ale okazały się skuteczne. Efektem było przeforsowanie zapisów, które pierwotnie odrzucił wójt.

W pierwszej kampanii wykorzystany został autorytet wojewody, który w Gminnym Domu Kultury w Pierwoszynie spotkał się z mieszkańcami. Nie przypominam sobie, żeby na spotkaniu był radny Majek czy też radni z jego klubu.

Wojewoda będąc pod wrażeniem wypełnionej sali i merytorycznej dyskusji, zadeklarował, że wnikliwie przyjrzy się dostarczonej do oceny uchwale o studium.

W wyniku takiej deklaracji wójt zgodził się na zapisy, o które walczyli mieszkańcy. Nikt wówczas nie przypuszczał, że studium zostało tak niechlujnie przygotowane przez urzędników, że wojewoda był zmuszony je uchylić ze względów formalno-prawnych, co okazało się zbawienne dla nas.

W tym miejscu należy oddać chwałę tym, którzy doprowadzili do sytuacji pozwalającej na uchwalenie studium z koniecznymi poprawkami.

Dla historii informacje:

spotkanie u wojewody zorganizowała mieszkanka Pierwoszyna członek PO Pani Anna Wojtunik, na spotkaniu byli obecni przedstawiciele Stowarzyszenia Nasza Ziemia, Stowarzyszenia Mieszkańców gminy Kosakowo oraz Stowarzyszenia Dom Wszystkich Polska i jedyna radna z Mostów Mirosława Piotrowska. Spotkanie z Wojewodą w Gminnym Domu Kultury organizowało Stowarzyszenie Mieszkańców Gminy Kosakowo przy współfinansowaniu Stowarzyszenia Naszej Ziemi.

Tak, tak, Panie radny Majek, to pana Guru zażądał od nas 500 zł za wynajęcie sali na cele społeczne.

Ciekawe ile radni klubu wspierającego wójta dali ze swoich kieszeni na cele społeczne, bo jak wiadomo raczej biorą ponad 1000 zł miesięcznie z naszych kieszeni.

Obecnie radni grupy trzymającej władzę mogą zaklinać, jak to widać na nagraniach z sesji, że przyjęli uwagi bo są po „stronie mieszkańców” i „dobra gminy”, będzie to jednak zaklinanie dla uspokojenia swojego sumienia. Wystarczy poczytać opinie w internecie i przekonać się, że ogół mieszkańców jest przekonana, iż decyzja radnych była wymuszona przez naciski, a szczególnie przez zebrane w ciągu 2 dni ponad 1300 podpisów.

Jakkolwiek radnym można przypisywać powierzchowną wiedzę o prawie samorządowym, to nie można odmówić znajomości przepisu, który zobowiązuje do zwołania referendum o odwołanie rady po zebraniu odpowiedniej ilości podpisów osób uprawnionych do głosowania, w przypadku naszej gminy to tylko 950.

Na koniec jestem zobowiązany do wyjaśnienia, a zarazem usprawiedliwienia, dlaczego napisałem artykuł pt. Krasnoludki odniosły spektakularny sukces bez upiększania i poddawania się nastrojowi sukcesu.

Normalnym jest, że każdy gdy uświadomi sobie, że zawiódł się na kimś na kim pokładał pewne nadzieje, staje się wówczas bardzo nieprzyjemny a nawet wrogi.

Właśnie do takiego momentu doszło w przypadku gdy całkowicie zawiodłem się na pokładanych nadziejach związanych z radnym Marcinem Majkiem.

Dokładnie w pierwszą rocznicę opublikowania artykułu pt. „Prezentacja obnażyła …”, w której bardzo wychwalałem wystąpienie radnego Majka, radny pokazał się w zupełnie odmiennym świetle.

Właśnie dzięki zasadom i wartościom zawartym w swojej prezentacji został wybrany przez mieszkańców. Wartości te pokrywały się z programem wyborczym komitetu, z którego kandydował. Można nawet powiedzieć, że „wjechał” do rady na plecach Komitetu Wyborczego Mirosława Busza, a nie za osobiste zasługi w Debogórzu. Mało kto ma wątpliwości, że dla Dębogórza radny Majek ma większe zasługi i jest bardziej znany niż sołtys Melzer Józef, który przegrał tylko 16 głosami. Przegrał tylko dlatego, ze kandydował z komitetu Jerzego Włudzika, co zniechęciło do niego wielu wyborców.

Jakież to zasady zostały całkowicie złamane ?

Czytelnicy, którzy obejrzą prezentacje i nagrania z sesji nie będą mieli wątpliwości o co chodzi. Przytoczę tylko jedna podstawową.

W artykule napisałem o wniosku wypływającym z prezentacji „Właśnie prezentacja wskazuje na konieczność zapanowania nad zaistniałą sytuacją poprzez zahamowanie uchwalania nowych planów oraz skoordynowanie zabudowy z możliwościami budowy infrastruktury przez gminę.”

 


A na sesji i podczas obrad komisji, radny Majek walczy i popiera uchwałę o przystąpienia do nowych planów na terenach ponad 10 ha. Młodzież nazwałaby to Matriksem, a na pewno można to delikatnie nazwać sprzeniewierzeniem się zasadom i własnej inteligencji, którą na pewno radny posiada.

Dlaczego tak się stało ?

Mogę przedstawić swoja subiektywną ocenę popartą moim wiekiem i pamięcią o latach, których większość radnych nie pamięta.

Zmiana poglądów na przykładzie radnego Majka (mógłbym podać jeszcze kilka nazwisk innych radnych) nie jest jego winą. Wina leży po stronie braku wiedzy jak w dawnym ustroju kierowano postępowaniem obywateli, ale jak się okazało nie do końca poglądami.

Latami wypracowywano metody i szkolono ludzi, do panowania nad postępowaniem innych. Pech naszej gminy polega na tym, że wójt Jerzy Włudzik był bardzo dobrym uczniem uczelni, w której uczono między innymi manipulowania postawami ludzkimi. Wyższa Szkoła Nauk Społecznych przy Komitecie Centralnym PZPR to było coś. Podstawą kierowania ludźmi była zasada określenia „wspólnego wroga” a potem już łatwo przekonywać, że ten wróg chce narzucić swoje oczywiście niecne zamiary, że ten wróg to cwaniak, który chce dorwać się do władzy itd. itp. Do tego lekkie dowartościowanie, nie koniecznie finansowe ale np. udziałem w wycieczce, tudzież obiecaniem poparcia w niektórych sprawach albo chociażby poklepaniem po plecach, jak to widać chociażby na filmiku z sesji.

Mój zawód związany z radnym Majkiem odnosi się także do kilku innych radnych, którzy na początku kadencji wykazywali się pewnym stopniem samodzielnego myślenia, a teraz ciągle są karmieni stwierdzeniami, że ten Buchna i Palczewski to całe zło w gminie, że to oni nie tylko chcą, ale skłócają mieszkańców.

Prawda na pewno niedługo wyjdzie na jaw i to nie „wichrzyciele” będą odpowiedzialni za straty a właśnie Ci, którzy bronią głupoty, o której sami wiedzą – przyznając w prywatnych rozmowach, ale nie chcą albo boją się jej przeciwstawić.

W kontekście powyższego na szczególny szacunek zasługuje radna z Mostów Lucyna Sorn, która oficjalnie wystąpiła z klubu radnych wspierającego wójta. Nie są mi znane przyczyny takiego kroku, ale samo wystąpienie ukazuje, że można być sobą jeżeli nie jest się … , i w tym miejscu każdy sam może wpisać różne określenia.

Na dobre zmiany nigdy nie jest za późno, a teraz właśnie następuje „Dobra Zmiana” w całym kraju.

Mylić się jest rzeczą ludzką, trwać w błędzie to głupota.

Author

admin

Related Posts

Komentarze

  1. Marcin Majek    

    Szanowni Mieszkańcy Gminy Kosakowo.

    W nawiązaniu do artykułu zamieszczonego na stronie http://www.konsakowo.info przez Pana Henryka Palczewskiego, dotyczącego m.in. mojej osoby, chciałbym kilka kwestii sprostować:

    Po pierwsze, mój stosunek do uwag zgłoszonych przez Stowarzyszenie Ekologiczno-Kulturowe Nasza Ziemia nie był negatywny, o czym świadczy ilość czasu poświęconego podczas komisji na analizę wniosków, złożonych przez ww. stowarzyszenie. Moje uwagi do przedmiotowego wniosku odnosiły się do nieprecyzyjnych i wadliwych w nim zapisów, dlatego w toku dyskusji nad tymi uwagami, komisja wypracowała dalej idące wnioski, które w zdecydowany sposób zabezpieczają interes Gminy Kosakowo a przede wszystkim jej mieszkańców. Jeżeli chodzi o zapisy w przedstawionym wniosku, uniemożliwiające składowanie i magazynowanie odpadów radioaktywnych (promieniotwórczych) w złożach soli, chciałem przypomnieć, że od samego początku zdecydowana większość radnych chciała je wprowadzić (była tylko kwestia odpowiedniego sformułowania zapisów). Uważam, że w tej kwestii Cała Gmina odniosła sukces.

    Oczywiście sukces Gminy Kosakowo jest nie na rękę Panu Palczewskiemu, gdyż wówczas straci sens jego działalność i możliwości zamieszczania podobnych artykułów w mediach. Dlatego trzeba koniecznie poszukać tematu zastępczego. Dlaczego wybrał mnie Pan Palczewski? Prawdopodobnie dlatego, że zawsze staram się aktynie uczestniczyć w dyskusjach, aktywnie i rzetelnie działać na rzecz Gminy Kosakowo. Widocznie autor tego artykułu zdecydowanie bardziej wolałby aby nikt nie zabierał głosu podczas komisji i sesji Rady Gminy.

    Po drugie, dzięki zamieszczonym artykułom przez Pana Palczewskiego, wszyscy mieszkańcy Gminy Kosakowo mogą się przekonać w jaki sposób autor manipuluje swoimi materiałami i komentarzami, tak by czytelnik miał tylko jeden ukierunkowany punkt widzenia. A oto przykłady:

    Podczas głosowania nad wnioskami, uniemożliwiającymi składowanie i magazynowanie odpadów niebezpiecznych i promieniotwórczych, celowo ustawił Pan Palczewski kamerę tak, aby nie było widać, że wspierani przez Pana Palczewskiego radni – Jacek Chajęcki i Mirosława Piotrowska, nie poparli tego wniosku (2:10 min nagrania). Co ciekawe, radna Mirosława Piotrowska nie poparła apelu 1300 mieszkańców, który sama złożyła i zaprezentowała na sesji Rady Gminy Kosakowo.
    Nie pokazał Pan Palczewski dyskusji nad miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego, podczas której wyjaśniałem, że jest to ograniczenie mpzp z około 40 ha do około 8 ha, co jest zgodne z prezentowanymi przeze mnie wnioskami (prezentacja min 15:20), a nie jest to tworzenie nowego planu.
    W mojej prezentacji odnoszę się do ograniczenia do minimum nowych planów zagospodarowania przestrzennego i jak widać decyzje podjęte w stosunku do planu w Pogórzu są konsekwencją tych działań.
    W wymienionym wyżej artykule, odwołuje się Pan Palczewski do swoich komentarzy, a nie do wypowiadanych i prezentowanych przeze mnie słów czy wniosków.

    Mimo wszystko, dziękuję że przywołał Pan Palczewski moją prezentację, dzięki której wszyscy mieszkańcy mogą się przekonać, że cały czas działam zgodnie z przyjętymi na początku kadencji założeniami. Działając jako radny Gminy Kosakowo, zawsze staram się być konsekwentnym w stosunku do swoich poglądów oraz do programu wyborczego. Startując w wyborach samorządowych mieliśmy wspólne hasło: „Rozwijajmy Naszą Gminę z dala od konfliktów” . To hasło jest dla mnie mottem na obecną kadencję. Dlatego wszystkie moje działania, są podyktowane szeroko rozumianym dobrym interesem mieszkańców Dębogórza i całej Gminy Kosakowo. Jak można zauważyć, hasło to leży w sprzeczności z polityką i działaniem Pana Palczewskiego, którego głównym podłożem działania jest szykanowanie osób myślących inaczej niż on sam.

    Myślę, że forma i sposób w jaki redaguje Pan Palczewski swoje artykuły, jest bardzo niskiego poziomu. Jako subiektywny redaktor, powinien Pan Palczewski opisać i przytoczyć wszystkie aspekty problemu, a nie wybrane fragmenty.

    Odnosząc się do samego tytułu artykułu: „Lekcja pokory dla radnego Majka” chciałbym przekazać Panu Palczewskiemu, że w życiu miałem wiele sukcesów, miałem też porażki z których zawsze wyciągałem stosowne wnioski na przyszłość. Miałem też lekcje pokory i wiem doskonale co to znaczy. Nigdy jednak nie określę „lekcją pokory” działania w słusznej sprawie dla dobra społeczności dla której działam. Sukces Gminy Kosakowo jest dla mnie bardzo ważny i dlatego mam dużo motywacji i siły do dalszej pracy.

    Wszystkich mieszkańców Gminy Kosakowo, którzy chcą otrzymać rzetelną i prawdziwą informację na temat mojej działalności, zapraszam do bezpośredniego kontaktu ze mną.

    Z wyrazami szacunku
    Marcin Majek

    1. admin    

      Panie Majek szkoda, że nie skorzystał Pan z okazji, którą Panu stworzyłem. Niedługo Pan się przekona, że lepiej było siedzieć cicho.

  2. Aleksandra    

    Panie Majek!
    Jakby Pan działał tak dobrze jak Pan mówi, nie było by tematu.

  3. Adam Fajks    

    Mogę zapewnić że Pan Marcin Majek jest radnym który poświęcił najwięcej czasu w pracach nad tworzeniem Studium i obowiązki swoje wykonuje niesłychanie rzetelnie. Przypisywanie mu nieczystych intencji jest próbą obrony skleconej na potrzeby polityczne teorii spiskowej jakoby działania Rady Gminy wspierały interesy gazowego potentata. Nie żadne mityczne „naciski” ale konsensus i aktywna współpraca doprowadziły do wypracowania ostatecznej wersji Studium. Poprawka mojego autorstwa o której mowa w tym artykule ( zastępująca zwrot „nie przewiduje się” zwrotem „wyklucza się”) mogła zostać zgłoszona równie dobrze przez Radnego Majka, jeśli by ją zgłosiła Pani Radna Piotrowska także uzyskała by pełne poparcie.
    Panie Redaktorze, o jakim Matriksie pisze Pan w kontekście przystąpienia do planów zagospodarowania na terenach powyżej 10h? Czyżby chodziło o plan dla Pogórza przy ul. Kościuszki z którym Pan wiązał słuszną nadzieje……czego dał Pan wyraz w artykule „Jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale … budzi nadzieję”. http://kosakowo.info/?p=3127
    Można tam wyczytać z jaką troską radni (ci „pozaparlamentarni”) z komitetu Szymona Tabakiernika pochylają się nad projektem planu zgłaszając liczne poprawki, za Pana pośrednictwem oczywiście. Co więcej, obliguje mnie pan w swoim artykule do dopilnowania aby plan wraz z poprawkami został przegłosowany. Dziś jednak radni z komitetu Szymona Tabakiernika głosują przeciwko temu planowi. Tereny zielone na które czekają mieszkańcy nowych osiedli już pańskiego wsparcia nie mają?
    Panie Redaktorze,
    Nie odmawiam Panu prawa do krytyki. Co więcej, pewnie narażę się teraz wielu osobom ale uważam że stowarzyszenia działające w naszej Gminie pełnią w pewnym sensie rolę pozytywną są swego rodzaju „społeczną kontrolą”. Wywierają na Radnych presje i zmuszają ich do zachowania większej czujności. Nie podoba mi się jednak sposób w jaki Pan tą „społeczną kontrole” prowadzi.

    Pozdrawiam
    Adam Fajks

  4. Anna    

    Panowie radni (Majek, Fajks, Kopitzki i pozostali) nie zdali egazminu dojrzałości samorządowej pół roku temu, gdy trwały prace nad poprzednią wersją Studium, do której były złożone liczne uwagi pokrywające się w sporej części z przyjętymi obecnie. Olali je, więc za wyniki tamtego egzaminu należy się pała. Egzamin poprawkowy w trakcie uchwalania ostatniej wersji Studium zdali na ściągach dostarczonych im przez radnych, do których odnoszą się conajmniej niegrzecznie, mimo że tylko dzięki nim i Stowarzyszeniom zasłuzyli ledwo na tróję. Gdyby zadbali o powstanie zapisów otwierających możliwość budowy mariny „Nowa Holandia”, to może zasłużyliby nawet na tróję plus. Lepsze oceny należą się za to, że widać autentyczne zaangażowanie w prace nad studium, w ramch których rozstrzyga się liczne kwestie, które nawet nie były zasygnalizowane w nim. Dotyczą one na przykład rozwoju infrastruktury drogowej i dążenia do stworzenia jej we współpracy z ościennymi Gminami. Gdzie jest mowa na przykład o rozkorkowaniu w związku z Lotniskiem newralgicznego skrzyżowania na Płk Dabka? Albo gdzie są inne (może lepsze) pomysły? Wiadomo na przykład, że samo wybudowanie Derdowskiego nic nie załatwi w skomunikowaniu gminy Koksaokwo z resztą świata, że to dopiero początek. Do bani są też radni, którzy nie mogą pochwalić się wprowadzeniem do Studium zapisów, które poprawiłyby warunki ekologiczne (czy to przez zlikwidowanie wibrujących rur w zatoce, czy to przez realizację programów zadrzewiania łysej gminy, czy rozsądnego udostępniania obszarów chronionych, na przykład poprzez budowę traktów edukacyjnych, itd., itp). Buchna wstrząsnął radnymi, to tyłki ruszyli i zajęli się rozdrapywaniem spraw rozdmuchanych. Pod całą masą otrębów nie potrafią zauważyć innych problemów. A teraz wymądrzają się nie mając za grosz pokory i wstydu. A fe!

  5. Aleksandra    

    Wygląda na to że radni nie potrafili zabezpieczyć interesu mieszkańców.

    Pierwszy trik polega na niedoprecyzowaniu zapisu.
    Co oznacza zwrot: ” nie przewiduje się”?
    „Nie przewiduje się…”więc dopuszcza się składowanie? (w myśl zasady że co nie jest zabronione wprost jest dozwolone)
    czy
    „Nie przewiduje się…” ma oznaczać że składowanie jest nieprzewidziane ale możliwe
    czy może jest zabronione?

    Drugi trik polega na ograniczeniu obszaru skazanego w zapisie.
    Na wskazanym terenie raczej się nie przewiduje, ale już 2 metry obok śmiało można składować.

    Stowarzyszenie Nasza Ziemia nie sugerowało treści zapisu, pozostawiając radnym pole do popisu.
    Interpretacja tego popisu znajduje się powyżej.

    Jak dla mnie Radni (oprócz czterech osób) zupełnie nie poradzili sobie z powierzonym im zadaniem.
    Tak niejasny zapis wprowadza więcej szkody niż pożytku.

    O tym, czy na terenie gminy będą składowane odpady czy nie, jak zawsze zadecyduje wójt.
    Tylko że wójt może teraz umowę podpisać, skończyć kadencję i problem zostawi jak zwykle mieszkańcom.

    Czy Państwo Radni są gotowi do zafundowania swoim sąsiadom radioaktywnego składowiska?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.